Logo
Logo

Firma:

Lokalizacja:

Wstęp nie tylko dla dorosłych

Autor: Ewa Glinkowska-Neuman, Dodano: 2009-06-01 15:05

Coraz więcej rodziców poszukuje aktywnych sposobów spędzania czasu ze swoim nawet bardzo małym dzieckiem. Czasy, w których maluch zostawał w domu pod opieką babci, by rodzice mogli „wyskoczyć na chwilę” choćby do kawiarni, skończyły się bezpowrotnie, a nawet niemowlęta bywają miło witanymi gośćmi w lokalach.

Oczywiście nie wszystko wygląda, jak w bajce – młodzi rodzice, którzy wyjeżdżają ze swoim dzieckiem za granicę zawsze wracają zaskoczeni. Niemal w każdym miejscu w Niemczech, Francji czy Anglii bez problemu znajdą miejsca przyjazne nie tylko osobom dorosłym, ale dostosowane także dla dzieci. W Polsce nadal udogodnienia dla rodzin, to rzadkość. Niemal 40 proc. lokali niechętnie spogląda na klientów, którzy przychodzą z małymi dziećmi, a zaledwie 5 proc. instytucji publicznych posiada specjalnie przystosowane pomieszczenia, w których można nakarmić lub przewinąć dziecko. – Gdy nasza córeczka miała 3 miesiące chciałam z nią odwiedzić dziadków. Niestety moi rodzice nie mieszkają na końcu miasta, ale w Książu Wielkopolskim, czyli… ponad 400 km i 5 godzin drogi od mojego domu! Ta wyprawa była prawdziwych horrorem. Po drodze wprawdzie są zajazdy i restauracje, ale nie są one przygotowane na przyjęcie malutkiego dziecka – wspomina Joanna Wałbrzeszyk z Krakowa. W podróży, by zadbać o podstawowe potrzeby najmłodszego członka rodziny, rodzice niejednokrotnie karmią i przewijają dzieci w samochodzie, podczas postoju na parkingu. Lokale, nie tylko te znajdujące się przy drogach, przeznaczone są głównie dla dorosłych podróżnych, często nie mają nawet wydzielonej części dla niepalących, nie mówiąc już o podjazdach czy kąciku do przewijania dzieci.

Dzieci mile widziane?

Sytuacja jednak powoli zaczęła się zmieniać. Jako pierwsze, osobne pomieszczenia przeznaczone dla matek z dziećmi wprowadziły supermarkety. Można było w nich znaleźć pokój z przewijakiem i nawilżonymi chustkami do przemywania dzieci. Wraz z supermarketami, specjalne siedziska dla dzieci, dziecięce menu i atrakcje dla najmłodszych wprowadziły do naszego kraju duże sieci gastronomiczne. Dopiero po nich zmiany zaczęły docierać do pozostałych lokali i restauracji, a także instytucji użyteczności publicznej. Do tej pory sytuacja nie wygląda może tak, jak na Zachodzie, ale dzięki instytucjom pozarządowym, takim jak fundacja Mama, promującym miejsca przyjazne dzieciom, coraz więcej zmienia się na plus. Po czym młodzi rodzice poznają, że jest to miejsce nie tylko dla nich, ale także dla ich potomka? To widać już od wejścia: płaska nawierzchnia, podjazd lub niski schodek, który bez problemów można pokonać wózkiem to podstawa. Ważna jest także przestronna przestrzeń wewnątrz, po której łatwo poruszać się wózkiem oraz lekkie drzwi, w których zmieści się dziecięcy pojazd. W toalecie powinno znaleźć się miejsce na przewijak, przydaje się także osobny kącik dla mam karmiących piersią. Dla starszych dzieci powinny znaleźć się w lokalach krzesełka, specjalne menu lub możliwość kupienia mniejszych porcji. Kącik zabaw dla dzieci zlokalizowany w restauracji, urzędzie czy dużym sklepie przydaje się nie tylko rodzicom, którzy mogą spokojnie porozmawiać ze znajomymi przy stoliku, ale przede wszystkim maluchom, którzy jeszcze zanim pójdą do przedszkola mają okazję pobawić się z innymi dziećmi. – Naprawdę cieszę się z każdego udogodnienia przeznaczonego dla mnie i mojego dziecka. Mogę spokojnie wejść do takiego sklepu, czy restauracji z wózeczkiem i nikt nie spogląda na mnie z oburzeniem – mówi pani Joanna. – Kiedy potrzebuję nakarmić lub przewinąć moją Kasię, nie odczuwam lęku lub wstydu, ale po prostu udaję się w odpowiednie miejsce i poświęcam czas dziecku – dodaje 28-letnia mieszkanka Krakowa. W znanej sieci sklepów meblowych w Polsce, można zostawić dziecko pod opieką specjalisty na czas zakupów, zaś w wielu supermarketach dla rodziców dostępne są specjalne wózki-samochodziki będące zarówno koszem na zakupy dla rodzica, jak i zabawką dla malucha. W tej dziedzinie jest wiele miejsca na pomysłowość. I nie muszą to wcale być kosztowne rozwiązania – czasem zamiast obrusu na stole wystarczy płachta papieru i kredki, które zapewnią trzylatkowi wiele minut zabawy, zaś jego mamie umożliwią spokojne dopicie kawy.